4 września 1999 r.
Pan Jerzy Waldorff
w Radziejowicach

Wielce Szanowny Panie

     Pragniemy jak najserdeczniej podziękować za możliwość spotkania Pana w Radziejowicach w dniu 11 sierpnia 1999 roku i za ważne oraz zobowiązujące nas słowa, które odebraliśmy jak "błogosławieństwo" naszego chopinowskiego projektu. Dziękujemy za przyjęcie udziału w Komitecie Honorowym oraz za piękny artykuł w "Polityce".

Krystian Zimerman i Polish Festival Orchestra



  
Fotografie PFO

Jerzy Waldorff, Krystian Zimerman i Polish Festival Orchestra
w Radziejowicach 11 sierpnia 1999 r.


Jerzy Waldorff

Projekt Zimermana

W moim letnim świętowaniu szczególną rolę odegrał dzień 11 sierpnia, kiedy zaćmienie Słońca okryło mrokiem ziemię, ale w radziejowickim parku zabłysło jak gdyby konkurencyjne słońce. Było tak.

Lipiec i sierpień znowu spędziłem w Radziejowicach, patronując festiwalowi sztuki wiążącej muzykę z poezją i barwą obrazów, po to, aby praktyką zostało poparte moje hasło, że Polska wróci do Europy nie przez NATO, ale dopiero, gdy rozprzestrzeni kulturę na cały kraj. Oprócz imprez metropolitalnych dając takie po miasteczkach i wsiach, co zastąpiłoby atrakcyjność budek z piwem urodą koncertów, wystaw, pięknem słowa ojczystego. Do pałacu w Radziejowicach w soboty zjeżdżało z okolicy po 400 osób, zajmujących nie tylko wszystkie sale, ale i schody. Byle trwać pospólnie w uniesieniu.
W tym samym czasie w Polsce, po długiej nieobecności, zjawił się rewelacyjny pianista Krystian Zimerman, który w tak zachwycającej formie zdobył pierwszą nagrodę w IX Konkursie Chopinowskim, aliści potem osiadł w Szwajcarii i coraz bardziej obawialiśmy się, że - idąc śladem Paderewskiego - całe szczytowe osiągnięcia talentu odda zagranicy, pomijając Ojczyznę. Ale on, z okazji Jubileuszowego Roku Chopinowskiego, postąpił inaczej. Około 10 sierpnia Radziejowice dowiedziały się, że Krystian w drodze z Katowic do Warszawy odwiedzi nas, dokładniej - mnie, co wzruszyło mnie, ale nie do reszty, bo się okazało, że w ślad za autem Szefa ogromnym autokarem wali cała jego orkiestra: najmłodsza w kraju przedstawić się najstarszemu Krytykowi. I to było owo konkurujące z zaćmieniem - słońce, w którego blasku znalazłem się, gdy otoczony młodzieżą Zimerman wręczył mi pismo tak ciekawe, że przytaczam je w całości:
"Zapewne słyszał Pan o moim projekcie, który realizuję w Roku Chopinowskim. W terminie od 1 sierpnia do 20 listopada 1999, z utworzoną przeze mnie z polskich młodych muzyków, Polską Orkiestrą Festiwalową w 39 głównych centrach muzycznych Europy i USA, jako pianista dyrygujący od fortepianu, będę wykonywał oba Koncerty fortepianowe Chopina. 60-osobowy zespół już istnieje. Jesteśmy po tygodniu pierwszych prób i jestem przekonany, że wspólnie z naszymi młodymi, świetnymi instrumentalistami uda się nam dobrze zagrać tę muzykę. W serii 39 koncertów mamy 9 miast polskich. W Warszawie występujemy 19 listopada w Filharmonii Narodowej na zakończenie całego tournée i już dziś chciałbym Pana poprosić o zaszczycenie nas swoją obecnością. Ponadto występujemy na Festiwalu w Salzburgu, w Brukseli, w Concertgebouw w Amsterdamie, w Royal Festival Hall w Londynie, w Birmingham, w Carnegie Hall w Nowym Jorku itd.
17 października w 150 rocznicę śmierci Chopina, oba jego koncerty wykonamy w Paryżu w Sali Pleyela i wieczór ten zapowiada się szczególnie uroczyście.
Gdy idzie o stronę artystyczną, chciałbym przede wszystkim odwołać się do faktu, że Koncerty Chopina to muzyka napisana jeszcze w Warszawie przez niespełna dwudziestoletniego uniesionego uczuciem, genialnego kompozytora. To zobowiązuje do szczególnej pieczołowitości w pracy nad jego partyturami. I tutaj muszę powiedzieć, że jestem wprost oszołomiony zapałem i wkładem pracy naszych muzyków. Odbywamy kilkunastogodzinne próby, podczas których odkrywamy prawdziwe piękno tych dzieł, a najwięcej odnajdujemy ich w detalach i nad nimi właśnie pracujemy najwytrwalej. Staramy się, żeby nasze przedsięwzięcie spotkało się z życzliwością i miało dobrą, nowoczesną informację. Założyliśmy swoją stronę w Internecie (obecnie na ukończeniu), gdzie znajdują się wszystkie informacje i wiadomości. Tam przedstawimy cały projekt. Jego ideę. Plan trasy koncertowej. Wszystkich muzyków z fotografiami itd. Na bieżąco będziemy zamieszczać głosy krytyki po kolejnych koncertach, fotografie, fragmenty nagrań muzycznych - również w wersji wideo.
Projekt ten chcielibyśmy wesprzeć autorytetem ludzi wielce zasłużonych dla kultury polskiej, którym właściwie zawdzięczamy to, że dziś możemy takie idee realizować. Pan jest dla nas osobą szczególnie ważną, której bezkompromisowe pióro utworzyło grunt dla uprawiania muzyki. Tutaj muszę odwołać się do osobistych wspomnień i do mojego recitalu w Słupsku w roku 1975, gdy przygotowując się do Konkursu Chopinowskiego, najpierw właśnie przed Panem musiałem zdać, nie ukrywam, że ważny dla mnie egzamin. Gdy po zakończeniu programu Balladą f-moll Chopina usłyszałem wśród oklasków Pana głos i jeszcze bardziej odgłosy uderzeń laską o podłogę zrozumiałem, że mam wsparcie z Pana strony. Bardzo za to wszystko dziękuję, bo to dodało mi sił i wiary, by iść dalej i robić to, co robię.
W związku z naszym tegorocznym projektem pragniemy powołać Komitet Honorowy, który złożony z osób zasłużonych dla kultury będzie patronował temu przedsięwzięciu. Pana obecność będzie dla nas wielkim zaszczytem".

Przybycie złotej falangi muzyków poprzedziło auto Telewizji: kilku speców, kamery, mikrofony, druty, wyduszanie z muzyków, zwłaszcza z Krystiana i ze mnie, coraz to innych zeznań, w sumie godzina zawracania głów, z czego w TV dano około... 20 sekund, po czym był jeden więcej film kryminalny, ogólnopolska lekcja morderstw, gwałtów, podpaleń. Historia zaś uczy, że poprzez bez mała 200 lat zmiennej niewoli naród potrafił zachować tożsamość dzięki swojej kulturze. Skazany na śmierć Jerzy Adam Czartoryski emigrował do Paryża, mając u boku trzech ministrów Spraw Polskich: Mickiewicza, Chopina i Słowackiego.


POLITYKA nr 36 (2209), 4 września 1999



Doskonałość

Władysław Stróżewski

Doskonałość jest gościem, który rzadko zjawia się w naszym świecie. W środę, dnia 15 września 1999 roku, w Krakowie, byliśmy świadkami jej objawienia. Kiedy Cyprian Norwid odsłaniał w swym słynnym poemacie istotę muzyki Chopina, użył, pośród innych określeń, tego najtrafniejszego: "doskonałe wypełnienie". Na koncercie w dniu 15 września Krystian Zimerman dokonał doskonałego dopełnienia dwóch Chopinowskich arcydzieł: Koncertów fortepianowych e-moll i f-moll.

Od pierwszych taktów Koncertu e-moll nasz zwykły czas zaczął płynąć inaczej: poddał się czasowi muzyki, stał się czasem piękna. Przede wszystkim wypełnił się szlachetnym, tworzącym idealną jedność brzmieniem orkiestry. Chopinowska fraza poczęła się rozwijać w swym najbardziej naturalnym kształcie, w oddechu, którego nikt nie przyśpieszał ani nie przerywał, w kulminacjach wznoszącego się uczucia, w pauzach, które grały muzyką ciszy. Zimerman-dyrygent nie boi się czasu. Pozwala mu płynąć tak, jak tego wymaga muzyka: w lirycznej zadumie, w ciszy narracji, albo w dramatyźmie emocji, dochodzących przecież niekiedy - jak w I części Koncertu e-moll albo w środkowej partii larghetta Koncertu f-moll do granic jakiegoś nieoczekiwanego, gwałtownego tragizmu. Bezbłędnie kontrastuje tempa poszczególnych części koncertów, pozwala płynąć powolnym, wstrzymywanym niekiedy nurtem częściom środkowym i nadaje niesamowitą szybkość częściom ostatnim, czy to iskrzącemu się radośnie krakowiakowi Koncertu e-moll , czy to rozpędzonej, zapierającej dech w piersiach kodzie Koncertu f-moll.

Zimerman nie boi się także kontrastów dynamicznych. Przejmująco piękne piana jego fortepianu uzyskały swój odpowiednik w szlachetnych pianach orkiestry, a jedne i drugie objawiały się tym wyraziściej, im bardziej kontrastowane były z forte, kulminujących czy to w tutti orkiestrowym, czy w niewiarygodnie nasyconych siłą akordach fortepianu. W środkowej, najbardziej wstrząsającej części larghetta koncertu f-moll, Zimerman wyciszył do granic możliwości partię orkiestry (prowadzą ją wtedy smyczki), by na tym tle rozwinąć dramatyczną partię fortepianu, nie dającą się opanować burzę uczuć - i powrócić do tego przedziwnego zamyślenia, tak charakterystycznego dla całej tej części Koncertu. Dynamiczne kontrasty, mistrzowsko wydobywane przez Zimermana, każą myśleć nie tylko o Mozartowskiej, ale i Beethovenowskiej proweniencji Chopinowskich Koncertów (wspomniał o tym Mieczysław Tomaszewski w swej wspaniałej monografii "Chopin. Człowiek, dzieło, rezonans").

Cudowny chopinowski liryzm dochodzi do głosu nie tylko w częściach środkowych Koncertów. W krótkiej frazie odezwał się - dla przykładu - także pod koniec części pierwszej Koncertu e-moll, jak by wyprzedzając tajemniczość schumannowskiego zamyślenia, by przygotować nastrój części środkowej. Sam Chopin napisał o niej: "nie ma to być mocne ,jest ono więcej romansowe, spokojne, melancholiczne, powinno czynić wrażenie miłego spojrzenia w miejsce, gdzie stawa tysiąc lubych przypomnień na myśl. Jest to jakieś dumanie w piękny czas wiosnowy, ale o księżycu."

Zimerman wniknął w samą istotę chopinowskiego stylu. Odnalazł w Chopinie całe bogactwo jego muzyki: jej śpiew, jej mowę, jej myśl. Słuchając interpretacji Zimermana czuło się bezbłędnie każdy z tych spsosobów ekspresji. Bo muzyka Chopina nie tylko śpiewa, ale niekiedy mówi ściszonym głosem, jakby objawiając jakąś tajemnicę, albo ujawnia tok głębokiej myśli, albo wspomnianego już zamyślenia, czegoś tak intymnego, że tylko najwrażliwsze ucho zdolne jest to uchwycić. Zimermanowskie "doskonałe dopełnienie" zasadza się na wierności Chopinowi, na bezbłędności odczytania partytury. A czy trzeba przypominać, że wedle Norwida na tym polega istota prawdziwej oryginalności? Wszak "oryginalność jest to sumienność w obliczu źródeł".

Tu miejsce, by napisać słów kilka o orkiestrze. Zimerman ukazał jej właściwą rolę w obu Koncertach. Orkiestra nie jest tu zwykłym akompaniamentem, jest równorzędnym partnerem fortepianu, tworzy z nim nadrzędną, harmonijną jedność. Ale trzeba było Zimermana, by dokonać tego odkrycia. I wydobyć nie tylko wartość orkiestry jako całości, ale i koncertujące partie poszczególnych instrumentów, fletu, fagotu, czy waltorni. A jest już zasługą i Zimermana dyrygenta, i muzyków Polskiej Orkiestry Festwalowej, że jego zamysł zrealizowany został mistrzowsko, budząc najwyższy podziw słuchaczy. Zimerman doprowadził brzmienie orkiestry do organicznej jedności: orkiestra gra jak jeden, świetnie zestrojony instrument, o bezbłędnej, jednolitej "jakości postaciowej". Taką jakość uzyskują tylko nieliczne orkiestry po latach pracy i wspólnego muzykowania; Zimerman osiągnął to w zadziwiająco krótkim czasie. Możliwe to było tylko dzięki bezbłędnemu wyborowi artystów, dzięki nadzwyczajnemu słuchowi, który pozwolił mu odkryć właściwą, zamierzoną przezeń barwę instrumentu i "ducha" grającego na nim muzyka. Chwała i jemu i jego orkiestrze. Tak więc mistrzowski fortepian Zimermana zyskał godnego siebie partnera. Instrument fortepian instrument orkiestra oddychały tym samym rytmem, także wówczas, gdy razem dokonywały niezwykłych zwolnień i przyśpieszeń, albo zawisały w ciszy pauz. Niewiarygodne piana Mistrza ani razu nie zostały zakłócone, jego kulminacje, gdy towarzyszyła im orkiestra, zyskiwały najwspanialszy blask. Blask: to słowo nasuwa się nieodparcie, gdy słuchacz pozwoli sobie na chwilę refleksyjnego olśnienia, poddając się równocześnie bez reszty sztuce Zimermana. Zimerman jest znakomitym architektem całości, konstruuje bezbłędnie snukturę utworu i każdej jego części, a równocześnie cyzeluje każdy szczegół, indywidualizuje poszczególne dźwięki tak, że każdy zdaje się otrzymywać własny, najwłaściwszy dlań kształt, własną "osobowość" i własne piękno. Dotyczy to oczywiście nie tylko dźwięku, ale i frazy, a przede wszystkim istotnego charakteru każdego fragmentu utworu: liryki i dramatyczności, spokoju i gwałtowności uczuć, pogody i żartu (takiego, jak choćby w krakowiaku z Koncertu emoll).

I wtedy wszystko jest tak, jak być powinno, podporządkowane wolności i konieczności równocześnie; inaczej: opartej na wolności konieczności, która jest tajemnicą wielkości.

"Piękno wymaga spełnienia trzech warunków: pierwszym jest pełnia czyli doskonalość rzeczy [...]. Drugą jest właściwa proporcja czyli harmonia. Trzecią jest blask" - napisał św. Tomasz w "Summa theologiae". Sztuka Zimermana spełnia w najwyższym stopniu te wymagania.

Polish Festival Orchestra. dyr, Krystian Zimerman: Koncerty fortepianowe Fryderyka Chopina. Filharmonia Krakowska 15 września 1999 r.


TYGODNIK POWSZECHNY nr 39 (2620), 26 września 1999


1999, Polish Festival Orchestra; Projekt i wykonanie JMC Interactive Multimedia